Autor: MarOlk
-
12. – Ząb czasu
Waldek siedział na krześle przy Gałązkowym stole i od godziny próbował nieudolnie wymienić baterię w elektronicznym zegarku Montana, który to przed laty dostał od kogoś w prezencie. Gałązka palący papierosa wypuścił nosem dym, podszedł do parapetu i z niesmakiem zlustrował brudną i zbutwiałą stolarkę okienną. – Nic nie trwa wiecznie – stwierdził. – Jeszcze niedawno…
-
Zagęszczarka na dotarciu 😛
Na budowie nie klęka, trzęsie się jak wibrator o napędzie jądrowym. Całe 130 kg wagi. A to i tak pikuś, bo dwa dni wcześniej na budowie robiło półtonowe monstrum o dieslowskim napędzie.
-
Jak pożeniono XIX wiek z wiekiem XX, czyli japoński dzwonek do drzwi
Taka banalna rzecz – dzwonek do drzwi. Jaki jest, każdy widzi, a raczej każdy słyszy. Ot, zwykłe ding-dong albo przeciągłe drrrrryń. Dwie płytki brzęczące jak cymbał bez miłości, elektromagnes, sprężynka i element robiący za młoteczek, brutalnie przesuwany przez wspomniany elektromagnes. Są też wersje ambitniejsze – wygrywające mniej lub bardziej skomplikowane melodyjki (osobiście kiedyś uważałem je…
-
Śpiewać każdy może, ale nie każdy powinien
Florence Foster Jenkins (1868–1944) była kobietą, która udowodniła, że jeśli masz marzenie, fortunę po tatusiu i kompletny brak wstydu, to świat muzyki stanie przed tobą otworem — choć raczej zatyczką w uchu niż z kwiatami. Pochodziła z dobrze sytuowanej rodziny i od dziecka kochała muzykę klasyczną. Niestety, muzyka nie odwzajemniała tego gorącego uczucia. Florence śpiewała…
-
I znowu bębenki
Miałem wrażenie, że zaraz wyleci skąś jakiś samuraj i upierdzieli komuś łeb przy samych butach. Fragment koncertu niemieckiej grupy Wadokyo grającej na japońskich bębnach Taiko. P.S. Szacuneczek, że powiedzieli Bydgoszcz, a nie Bromberg 😛